miro blog

Twój nowy blog

„Jeśli życie zaprowadzi Cię na samotności ścieżkę

I pozostawi z myślą, że wszyscy zapomnieli o Tobie

Zabierając ze sobą ostatnią ratunku deskę

A Ty przez łzy powtarzać będziesz, że nie poradzisz już
sobie

 

Czym prędzej przegoń te czarne chmury znad swojej głowy

Bo rozpaczy kurtyna opadła na Twe oczy

Skutecznie zasłaniając obraz, jaki zobaczyć możesz nowy

Zbierz siły, skup się bo jest jeszcze nadzieja, że ujrzysz
go w nocy

 

Tylko wtedy masz okazję by fizycznie poczuć jego obecność

Choć tak naprawdę nigdy na krok nie odstąpił od Ciebie

Nieważne na jak wielką chciałabyś uciec odległość

Nie dasz rady, wasze myśli mocno przyciągają się do siebie

 

Całymi dniami czuwa w ukryciu, wsłuchując się uważnie

Czy przypadkiem Twoje usta choć raz nie wspomną imię jego

Nie bój się wypowiedzieć je głośno i odważnie

A jeszcze tej nocy zapuka on do pokoju Twego

 

Wówczas nie karz mu długo czekać, nie kręć niepotrzebnie
nosem 

Otwórz drzwi prędko, nawet jeśli zdobi Cię tylko bielizny
róż

Choć pewnie ze strachu wpierw zapytasz ‘kto tam?’ drżącym
głosem

To odpowiedzią będzie subtelny szept ‘To ja, Twój Anioł
Stróż’. ”

„Nasze pierwsze wspólne zdjęcie, moje ulubione

Teraz, gdy na nie patrzę wieczorem

Smutny uśmiech moje usta maluje

Wielkie uczucie tamtej nocy stworzone

Stać się miało miłości wzorem…

Nie zadaje nie potrzebnych pytań, nawet nie próbuje

 

Wpatrzony beznamiętnie w kolejne zdjęcia

Głęboko, jak nigdy wcześniej, wertuje wspomnienia

Same przychodzą, nawet gdy ich nie chce…

Sięgają wstecz, do dnia ich poczęcia

Do nadziei, której oczekiwałem spełnienia

Do tamtych chwil, kiedy pierwszy raz podaliśmy sobie ręce

 

Wpatrzony w niezapomniane obrazy przeszłości pobudzam zmysły

Aby wiernie odtworzyć spędzony z Tobą czas

Robie tak co wieczór, ciągle odkładając pożegnanie

Każdej nocy wyobraźnia podsuwa mi nowe pomysły

Pozwalając wrócić do Ciebie tworzy piękny sen o nas

I pragnienie – niech Twoje ciepło do rana ze mną pozostanie

 

Jesteś dla mnie jak narkotyk, uzależniony

Popadam w obłęd, brak Twego śmiechu zasmuca

Ciężko mi tak bez Ciebie, chcę abyś znów ze mną się śmiała

Zapach Twych perfum na ubraniach pozostawiony

Choć cząstkę tego co kocham przywraca

Moje usta tęsknią za muskaniem Twego ciała

 

Gdy wstaje nowy dzień, chcę aby on jak najszybciej minął

Bo czekając niecierpliwie na wieczorne wspomnienia

Liczę na to, że znów przyjdziesz do mnie nocą

I jeśli tylko bym mógł, czule swoimi rękoma znów bym Cię owinął

Wyszeptał nad ranem do ucha nocne marzenia

Niech również Ciebie ciepłym kocem one otoczą.”

12.07.2008 r.

1 komentarz

„Niebo płakało w ten wyjątkowy dzień
Szare chmury ciężko sunęły po niebie
Pozostawiając na ziemi melancholijny cień
Grube krople letniego deszczu wyrzucając z siebie

Lecz słońce, świadome swej ogromnej mocy
Poszarpało i przegoniło nieproszonych gości
I wiwatowało na cześć triumfu aż do samej nocy
Rzucając na świat promienie radości

Oświetlały one Twoją twarz gdy pierwszy raz Cię ujrzałem
Nieświadomy jeszcze uroku jaki został na mnie rzucony
Wytyczoną już przez los ścieżką bezwiednie podążałem
Jednak mój wzrok coraz częściej w Twoją stronę był zwrócony

Tańczyłaś odziana w jaśniejącą bielą sukienkę
Raz za razem widziałem jak na mnie spoglądasz
A gdy usłyszałem ‘odbijamy’, poczułem że mięknę
I jak chwytając moją dłoń do siebie mnie przyciągasz

Kolejne kroki stawiane z Tobą podczas pierwszej rozmowy
Liczyć zacząłem, wsłuchując się uważnie w każde przez Ciebie słowo wypowiedziane
By zapisać je w pamięci jako życia rozdział nowy
Upragnione szczęście przez ręce pięknej kobiety zostało mi przekazane

Wtulona w moje ramiona chłodny poranek przywitałaś
Słońce oświetlało nasze twarze promieniami na przywitanie
Jednak Ty już musiałaś jechać, subtelny pocałunek mi dałaś
Lecz tak naprawdę to nie było pożegnanie

Smak Twych ust błogo zmysły rozpalił
Rozpoczynając nieznaną nikomu chemiczną reakcje
A gdy doszedł do serca, gdzie lekko tlący się żar mocno podpalił
Jego bicie prędko zwiększyło swoją tonacje

Teraz, za każdym razem kiedy jesteś tuż obok mnie
Nadajesz memu sercu taki sam rytm, jak tamtego poranka
W rozkosznej ciszy chłonę ciepło bijące od Ciebie
Dobrze mi, wiesz, w roli Twojego Kochanka.”

Brak komentarzy

„Wciąż obawiam się, że gdy zamknę swe oczy
Stracę czas, tak cenny w ziemskim życiu
Bo nie będę Cię wtedy widział

Wciąż obawiam się, że coś źle się potoczy
Znów zawinię bezmyślnie, a Ty płakać będziesz w ukryciu
„Bo on niewdzięczny po raz kolejny tego nie przewidział”

Wciąż obawiam się o zmarnowane chwile bez Ciebie
Nie umiem pomóc sobie, gdy w mych myślach nie jesteś
Zostań przy mnie, razem dotknijmy gwiazd

Wciąż obawiam się, gdy czarne chmury pojawią się na niebie
Z niezłomną troską zastanawiam się czy bezpieczna teraz jesteś
Pośród wichur przemocy i zepsucia dzisiejszych miast

Wciąż obawiam się, gdy nie czuje dotyku Twych dłoni
Które z wdziękiem wplatają się w moje włosy
Tobie jedynie ufam, kobiecie mającej oczy najpiękniejsze

Wciąż obawiam się, że majątek Twego życia ktoś trwoni
Ciągle słyszę rozpaczliwie wzywające głosy
Aby nic innego od Ciebie nie było ważniejsze

Wciąż obawiam się, że następnego dnia upadnie
Forteca naszych serc, którą ja nie staram się bronić
Przed swoim ego, które zniszczyć czym prędzej muszę

Wciąż obawiam się, że mur nienawiści między nami powstanie
I wtedy nie będę już nic wstanie zrobić
Dlatego teraz chcę oddać Ci moją duszę

Bo nie chcę nadal się bać, właśnie Ty sprawiłaś
Że nic nie ważne jest, kiedy ponad świat z Tobą unoszę się
Łącząc nasze dłonie w chiralny uścisk nieograniczonej niczym miłości

Ty na nogi z moralnego upadku mnie postawiłaś
Choć tyle razy zawiedziona i oszukana przeze mnie czułaś się
Obiecuję Ci, że nie poczujesz więcej z mego powodu złości.”

„Dopadła nas myśl… piękna i wzniosła
Która piękne chwile ze sobą niosła
Uwikłani serca porywem, czekając na siebie
Jedno już na ziemi a drugie wciąż w niebie
Stoję i patrzę, ku górze wzdycham
Serce mi bije, sprawdzam czy oddycham
Nadzieja, którą w sercu miałam wciąż, nie umarła
W oczekiwaniu na Ciebie łzy zwątpienia me otarła
Miły deszcz spływa po śniadej cerze mej skóry
Gdy nagle pojawiasz się, zstępując niebiańskim krokiem z Góry
Stajemy obok siebie, wzajemnie wzrokiem się mijając
Delikatnie i namiętnie z czerwieni ust swych ciepły deszcz spijając
Mocno ściskając wzajemnie swe dłonie
Gdy jeszcze moje i Twoje serce z rozkoszy płonie
Czym prędzej pobiegnijmy w otchłań zapomnienia
By dotrzeć jak najszybciej w miejsce naszego pragnienia
Morze czy góry, powietrze czy ląd
Wciąż nas niesie miłosny prąd
Oboje tylko o jednym marzymy miejscu
Tak bliskim memu zranionemu sercu…

Piękny i podniosły obraz powstał nagle w mojej głowie
Jak wielką radość mi sprawił, nikt się nie dowie
Gdyż w samotności czekam z ogromnym zapałem
Ja tylko do Niej, tylko na chwile zejść chciałem…
Zasmucony… zostać jeszcze tu muszę
A ona czeka na dole… rozpalony namiętnością już się duszę
Z nadzieją na rychły koniec męki spędzam kolejne dnie
Jeden za drugim odliczam, ile pozostało by zobaczyć Cię
Jesteś! Jesteś już blisko! Deszcz rosi moje spojrzenie
Wolnym lecz zdecydowanym krokiem opuszczam swoje więzienie
Okrążam wzrokiem Twą jaśniejącą tęczą postać
Całuje wilgotne usta, tylko one potrafią tak rozgrzać
Aksamit Twej skóry koi skaleczone dłonie
Rozpalone ognisko naszych serc namiętnością płonie
W biegu wsłuchujemy się w okrzyki wydawane przez nasze ciała
Wyśniona przez nas bajka właśnie rzeczywistością się stała
Morze czy góry, powietrze czy ląd
Wciąż nas niesie miłosny prąd
Oboje tylko o jednym marzymy miejscu
Choć nie znane jest ono jeszcze memu sercu…

Byleby wyspa, tak odległa i dziewicza
Do chwil ostatnich dla nas wciąż tajemnicza
Upragnione miejsce, tylko nam zarezerwowane
Niegdyś w dobranockach dzieciom opowiadane
Płyniemy k’ niej, zapatrzeni w głębie swych źrenic
Podnieceni rychłym spełnieniem danych sobie obietnic
Jeszcze w drodze na wyspę marzymy o czekającym nas tam spokoju
O wielkiej przestrzeni, tylko dla nas, nieograniczonej czterema ścianami pokoju
Wirując po tafli rozgrzanej słońcem wody
Nienasyceni wciąż rozkwitającym zjawiskiem swej urody
Skradamy każdy ruch, zapach, spojrzenie, pocałunek
W naszych żyłach krąży rozcieńczony boski trunek
Tańczymy wtuleni w rozpalone ciała po schładzanym wodą piasku
Muzyką jest nasza miłość, oboje znajdujemy się w jej potrzasku
Z którego nawet wydostać się nie mamy ochoty
Zakochania afekt rozpromienia nasze cnoty
Zmęczeni całodniowym szaleństwem odpoczywamy na plaży
Beztrosko pogrążeni w słownych pieszczotach; na wyspie nic złego nam się nie zdarzy
W dzień czy w nocy, o poranku czy po zachodzie słońca
Marzenia o Tobie i wyspie nigdy nie będą miały końca.”

By Anetka & Miro

„Myśl”

1 komentarz

„Powstaje nagle, pośród uczuć splataniny
Za każdym razem w inny, niepowtarzalny sposób
Pod napływem wydarzeń, sytuacji; z powodu dziewczyny
Nawet gdy na około jest grono ważniejszych osób

Dopada mnie w momencie najmniej oczekiwanym
Frasując duszę pustką, brakiem czegoś bliskiego
Cechując się głównie pytaniem niecierpliwym
Czy i Ją opanowało coś tak miłego

Myśl o Tobie wszędzie mi towarzyszy
Również gdy jesteś tuż obok, bardzo blisko
Wtedy boję się, że Twe ucho ukradkiem usłyszy
Jak szepta rozpalone w mym sercu ognisko

Tlący się w nim płomień żarzy się i wówczas
Kiedy marznę, aby pozostać jak najdłużej z Tobą
Podtrzymując życiowe procesy na tak długi czas
Żebym mógł choć troszku ogrzać Cię sobą

Jednak potrzebuję podsycenia tego ognia przez Ciebie
By nigdy nie zaprzestał swych radosnych tańców na mej twarzy
Niczym przyjemne, słoneczne promienie na niebie
Proszę Cię, niech Ten płomień wiecznie w mym sercu się żarzy

Pozwalając rozwinąć skrzydła jakże bujnej wyobraźni
Tworzącej coraz to nowsze i piękniejsze o Tobie myśli
Utęsknienia, radości, miłości, troski, a nawet bojaźni
Obraz Twej twarzy zawsze ze smutku mą dusze oczyści

Modre spojrzenie Twych oczu pozwala zapomnieć o wszystkim
Odgłos Twego śmiechu koi nerwy dźwięcznie
Chcę stać się dla Ciebie kimś naprawdę bliskim
I tulić Cię mocno do siebie, nieprzerwanie i namiętnie

Myślę o Tobie również i teraz, gdy te słowa piszę
Pozwalając marzeniom choć na chwilę się ponieść
Zabijając w ten sposób głębokiej tęsknoty ciszę
Bezbronnie i otwarcie daję się im uwieść.”

„Droga”

1 komentarz

„Jest takie miejsce pośród krętych dróg życia
Taki cichy zaułek, nieskazitelnie dziewiczy
Wypełniony marzeniami, sentymentem i spokojem

Owiany własną, tajemniczą nicią ukrycia
Którą nie pokoi tylko cichy dźwięk dzwonnicy
Przypominający o mijających godzinach z uporem

Strasznie trudno jest trafić do tej krainy
Prowadząca do niej ścieżka nieprzetarta wcale
Staje się kwintesencją siły niejednego z nas

Większość błądzi samotnie, doprowadzając do ruiny
Swoje życie, zabiegane i prowadzone niedbale
Upadając raz po raz tracą tylko cenny czas

Ponieważ nikt nigdy nie odważył się sam
Przemierzyć do końca tej jakże długiej drogi
Nieosiągalnej dla serca skamieniałego

Nieważne jak uporczywie, to nic nie da nam
Nieistotne jak wielkie otrzymaliśmy zapomogi
Nie słuchajcie głupich: „To nic trudnego”

Do stracenia największy skarb mamy
Albo wygrasz albo wszystko stracisz
Pozostawiony na przepaści między piekłem a niebem

Najważniejsze jest ile od siebie damy
Daj więcej niż naprawdę potrafisz
A wielka miłość będzie Twym codziennym chlebem

Ponieważ jest to droga do osiągnięcia pełni miłości
Tak, bo czym byłoby bez niej życie ?!
Dnem samotności, szarej i ograniczonej

Tylko czyste uczucie, bez kłamstw i zazdrości
Bez fałszywych obietnic, łamanych skrycie
Bez waśni o własne „ja” toczonej

Jest kluczem, mapą bezcennego skarbu
Jaki zdobyć razem możemy
Tak! Ja i Ty, Ty i ja, wspólnie go poszukajmy

Bez ponaglającego oddechu na karku
Trzymając się mocno za ręce pójdziemy
Z miłości płomieniem w oczach ku niemu podążajmy

Chcę bezgranicznie wierzyć w każde Twe słowo
Pokładać nadzieję w głębi Twych ślicznych oczu
I nigdy nie zawieść się, obdarowując Cię zaufaniem

Jednak czy przebiegły los nie zaatakuje na nowo
Chcąc okrutnie rozdzielić nas na ciemnym drogi roztoczu
Napełniając serca momentalnym wahaniem

Przerwie on wówczas chiralność mocno ściśniętych dłoni
Każdego osobno na inną ścieżkę chytrze wprowadzając
Byśmy skazani byli samotnie w nieskończoność się tułać

Aż zapomnimy lube imiona w szaroburej toni
Wtedy imię Twe na ręce wyryte zapalniczki płomieniem oświetlając
Z nieludzkim uporem Cię szukając, będę wzywać”

„Tej nocy”

1 komentarz

„Gdy nastanie noc i przyoblecze ciała
W niewyraźną postać skradających się cieni
Gdy piękna gwiazda na niebie będzie mrugała
Do księżyca bladych promieni

Staniemy naprzeciw siebie, chwilą przejęci
Ubrani tylko w cieniutki jedwab zawstydzenia
Tego wieczoru wyłącznie sobą zajęci
Zniewoleni ogniem namiętnego podniecenia

Kołatać będziemy do wrót rozkoszy krainy
By zrzucić tam krępujące nas więzi bojaźni
By wkroczyć na błonie kwitnącej doliny
Czynem przekroczymy granice ludzkiej wyobraźni

Grą lubieżnych igraszek pochłonięci
Ukradkiem kradnąc niecne spojrzenia
Chęcią spełnienia snów niepostrzeżenie pchnięci
Oddamy się w ręce słodkiego zapomnienia

Wpierw ja delikatnie na Twych zmysłach zagram
Spacerując dłońmi po krajobrazie Twego ciała
Powolutku, troskliwie; czasu nie ponaglam
Aby piękna chwila dłużej trwała

Z ust moich wydobywają się nuty subtelne
Pocałunku piosenki, tańczysz do jej rytmu ponętnie
Spoglądasz na mnie, Twe oczy nieśmiało uśmiechnięte
Wyrażają zgodę na dalsze kroki namiętne

Bez niepotrzebnych słów, w bicie serc wsłuchani
Układamy kolejne zwrotki rozkosznej piosenki
Coraz mocniej nicią ekstazy owijani
Tworzymy własny, miłosny kącik maleńki

Całuję Twe dłonie, niech obejmą mnie mocno
Całuję Twe oczy, aby spoglądały tylko w moje
Całuję Twe usta, śmiejące się uroczo
Całując Cię, coraz bardziej zagłębiam się w rozpalone ciało Twoje

Oddajesz mi swój cnotliwy skarb, tak cenny
Niczego więcej mi nie trzeba, tylko Twej czułości
W rzeczywistość zmieni się nasz świat senny
Gdy tej nocy zakwitnie kwiat naszej miłości”

„Kocham”

4 komentarzy

„Kocham wpatrywać się w Twych oczu płomienie
Iskrzące się blaskiem nieposkromionej siły
Tryskające jasnym światłem, niczym słońca promienie
Ich ogień ogrzewa me serce, jest zadziwiająco miły.

Kocham skrupulatny dotyk Twych zimnych dłoni
Ich niepewny spacer po mym ciele
Temperament ruchu Twe dziewictwo chroni
Powiedz proszę, skąd pochodzisz aniele.

Kocham Twe ponętne usta pozostające bez winy
Chłonę wzrokiem każde ich najmniejsze poruszenie
W pamięci krąży wciąż Twój pocałunek jedyny
Twoja obecność przywraca mi natchnienie.

Kocham każde wypowiedziane przez Ciebie słowo
Radosny śmiech różanych warg Twoich
Po każdym spotkaniu moja miłość odradza się na nowo
Gwałtownie rośnie temperatura uczuć moich.

Kocham Twych włosów zmysłowe muśnięcie
Opadających delikatnie na nagie ramiona
Kuszą mnie swym aksamitem zawzięcie
Kiedy jesteś we mnie wtulona.

Kocham Twój słodki nosek, lekko zadarty
Szum powietrza wydobywający się z niego
Twój oddech spokojny, a zarazem uparty
Utleniający krew ciała pięknego.

Kocham jak się złościsz i marudzisz
Marszcząc czoło i język wystawiając
Gdy chcąc mnie pokonać uparcie się trudzisz
Abym już przestał łaskotać ze śmiechem wołając.

Kocham Cię za to jak na mnie patrzysz
Za płonące w Twych oczach miłości ognisko
Za Twą wdzięczność, że się o mnie martwisz
A tak naprawdę to kocham nie za coś, lecz mimo wszystko.”

Untitled

2 komentarzy

Wieczór
Blednie światło kończącego się dnia
Promienie zachodzącego słońca przyoblekają świat w purpurę
Wschodzący księżyc im się kłania
Cienie drzew stają się bure.

Ptaki gnieżdżą się na ich gałęziach
Świergotając układają się nawzajem do snu
By odpocząć po ciężkich życia piętnach
Zasypiają, czuwając bez tchu.

Noc
Świat okryty mroku kurtyną
Pogrążony w letargu beztrosko śni
Ulice miast oświetlone lamp platyną
Odgłos nocy – jak tajemniczo on brzmi.

Samotna noc na ławce w parku
Widok spadających gwiazd pobudza marzenia
Odpływam z tego świata stojąc na burcie widma statku
Wykrzykuję ku miłości falom swoje pragnienia.

Poranek
Brzask dnia ogrzewa zmarznięte nocą ciała
Rosa na trawie mieni się tęczą kolorów
Noc kolejny raz przeszłością się stała
Znika żegnana bez słów.

Wszelkie stworzenie otrząsa się ze snu drętwego
I podrywa się do kolejnego monotonnego lotu
Dzień za dniem dąży do nieznanego celu swego
Przeciskając się przez coraz węższe luki losu płotu.”


  • RSS